Europa i USA zamieniły się miejscami. Europejskie ceny jaj znów rosną po czterech miesiącach spadków, podczas gdy ceny amerykańskie spadają trzeci tydzień z rzędu, a przecena rozszerza się już z największych rozmiarów na klasę L.
Ruch w Europie ma charakter sezonowy. Kończą się wakacje, sklepy uzupełniają zapasy, otwierają się stołówki zakładowe, a firmy przetwórcze kupują już z wyprzedzeniem na jesień. Pod tym letni upał zmniejszył masę jaj, więc najcięższe klasy wagowe są rzadkie, choć rynek jako całość jest w zasadzie zrównoważony. Ponieważ opakowania w supermarketach buduje się zwykle wokół większych klas, ten niedobór najmocniej uderza w specyfikacje handlu detalicznego, podczas gdy kupujący, którzy mogą wykorzystać produkt o mieszanej masie, ledwie go odczuwają. Francja jest wyjątkiem od umacniającego się trendu regionu, bo ceny ogranicza tam konkurencja importowa, a Niemcy i Holandia, czerpiące z tej samej podaży kontynentalnej, doświadczają czegoś odwrotnego. Różnica sprowadza się do tego, gdzie trafiają importowane jaja: certyfikowane i ściółkowe specyfikacje powszechne w Niemczech często wykluczają import, natomiast francuski handel przetwórczy przyjmuje go chętniej. Napięcie pogłębia też szczuplejsze stado. Polska, jeden z największych eksporterów jaj wewnątrz UE, odnotowała od stycznia 52 ogniska rzekomego pomoru drobiu, przy około 3,77 mln wybitych ptaków, a odbudowa trwa miesiącami. To usuwa część sufitu, jaki tani polski import stawiał zachodnioeuropejskim cenom przez większość tego roku, dokładnie wtedy, gdy wraca jesienny popyt. Prognoza Vesper wskazuje na dalsze wzrosty we wrześniu i październiku, a notowania niemieckie, holenderskie, belgijskie i francuskie idą już w tym samym kierunku.
Obraz amerykański jest lustrzanym odbiciem, jak podaje LEAP Market Analytics. Hurtowe ceny dużych białych jaj w skorupkach spadły poniżej 1 USD za tuzin na rynku aglomeracji nowojorskiej, przedłużając trwający już trzeci tydzień spadek, ponieważ wywołane upałem ubytki masy, które ograniczyły latem podaż, odwróciły się, a nioski znów produkują cięższe jaja. Zapasy jaj w skorupkach wzrosły do 1,47 mln skrzynek, powyżej zeszłego roku i średniej pięcioletniej. Dane USDA-AMS pokazują, że krajowa dostępność jaj na mieszkańca była w pierwszej połowie 2026 roku o 2,1 % wyższa niż rok wcześniej, a LEAP spodziewa się przyspieszenia tego wzrostu do 3–4 % do końca roku. Ceny detaliczne nie nadążyły za zjazdem w hurcie: dane Bureau of Labor Statistics wskazują średnią cenę detaliczną dużych jaj klasy A na 2,19 USD za tuzin w lipcu, wciąż znacznie poniżej 3,60 USD sprzed roku, co pozostawia rozstrzał między detalem a hurtem opisywany przez LEAP jako najszerszy od ponad dwóch dekad. Rynek amerykański odwrócił raczej popyt niż podaż: trwające sezonowe schłodzenie sugeruje, że napięte pokrycie z lata wynikało bardziej z popytu niż z realnego niedoboru, choć utrzymujące się ryzyko grypy ptaków sprawia, że najbliższe miesiące trudniej ocenić.


