Składniki spożywczeUENiemcyBelgiaWielka BrytaniaUkrainaFrancjaPolska

Certyfikowane jaja w Europie są rezerwowane dla półki sklepowej

Ceny jaj w Europie rosną czwarty tydzień z rzędu, jaja ściółkowe podrożały o 7,2 % w ciągu dwóch tygodni, a przetwórcy jako pierwsi tracą dostęp do towaru.

Ralitsa Videnova
Ralitsa VidenovaAnalityczka składników spożywczych
3 września 20263 min czytania

Europejski rynek jaj wszedł w swój jesienny wzorzec, a ożywienie, które zaczęło się na początku sierpnia, trwa już czwarty tydzień z rzędu. Detaliczne jaja ściółkowe podrożały o 7,19 % w ciągu dwóch tygodni do 3 września, jaja z klatek o 4,48 %, a jaja z wolnego wybiegu o 3,59 %. Po stronie przemysłowej jaja z klatek zyskały w tym samym okresie 7,50 %. Przetwórcy zgłaszają wzrost popytu na świeże jaja konsumpcyjne, zgodnie z oczekiwaniami po zakończeniu wakacji, przy czym bieżące zamówienia są realizowane w całości, z wyjątkiem najcięższych klas.

Cięższe klasy drożeją najszybciej, bo sklepy uzupełniają zapasy z myślą o wracających urlopowiczach i okresie powrotu do szkoły, co we wrześniu jest normalne. Mniej normalne jest to, kto zostaje przy tym wypchnięty z rynku.

Certyfikowany zapas to stała pula

Zapasy jaj certyfikowanych KAT w zakładach pakowania kurczą się na tyle szybko, że główny niemiecki hurtownik ostrzega, iż przemysł przetwórczy zostanie wkrótce całkowicie wypchnięty z rynku. Mechanizm jest prosty. Jaja certyfikowane to stała pula, a gdy ubytek w detalu przyspiesza szybciej, niż fermy są w stanie go uzupełnić, przemysł przetwórczy jako pierwszy kupujący zostaje wypchnięty, bo sam nie podlega żadnemu wymogowi certyfikacji i łatwiej może się przestawić na inny towar.

Jaja ekologiczne i z wolnego wybiegu wciąż pozostają najtrudniejszymi do zdobycia specyfikacjami, nawet gdy rynek jaj klasyfikowanych jako całość łagodnieje. Straty po letniej fali upałów wciąż dają o sobie znać, a kury nie wróciły w pełni do nieśności. Systemy z dostępem do wybiegu nie mają wymuszonej wentylacji, jaką dysponują chów ściółkowy i klatkowy, więc stres cieplny uderza w te stada mocniej i na dłużej.

Wolumeny importu nie są taką oczywistą ulgą, jaką mogłyby się wydawać. Belgia zmaga się z najgorszym w swojej historii ogniskiem salmonellozy, wykrytym po raz pierwszy w maju, a wycofanie produktu obejmuje już kilka innych krajów UE. Odrębne ognisko jest badane w Wielkiej Brytanii, po francuskich wycofaniach jaj pochodzenia polskiego w lipcu. Kupujący mają odwracać się od wolumenów importowych właśnie z powodu przypadków salmonellozy. Ukraina z kolei zabiega o ponowne otwarcie swojego unijnego kontyngentu eksportowego już lata przed przeglądem w 2028 roku, mimo że już wcześniej został on potrojony, z 6000 do 18 000 ton, w październiku 2025 roku.

Sprzedawcy albuminy mają przewagę

Producenci proszku z białka jaja znajdują się w jednej z silniejszych pozycji negocjacyjnych, jakie mieli w tym roku. Zapasy albuminy są jak na tę porę sezonu niezwykle niskie, a przetwórcy aktywnie rywalizują o jaja przeznaczone do rozbijania, zamiast przyjmować to, czego rynek jaj klasyfikowanych nie chce. To odwraca sytuację sprzed wcześniejszego lata, gdy przetwórstwo było kupującym ostatniej instancji.

Zachowanie kupujących zmierza w tym samym kierunku. Kontrahenci już teraz pytają o kontrakty na cały 2027 rok, mniej więcej kwartał wcześniej, niż zwykle zaczynają się negocjacje w połowie czwartego kwartału.

Ceny w Europie powinny nadal się umacniać do końca września dzięki powracającemu popytowi, a niedobór większych rozmiarów prawdopodobnie powiększy różnicę w obrębie tej samej kategorii. Ryzyko leży bardziej po stronie chorób niż popytu: przy wyższej śmiertelności spowodowanej upałami we Francji, wybijaniu stad z powodu rzekomego pomoru drobiu w Polsce i teraz wycofaniach związanych z salmonellozą, choroby drobiu mogłyby zamienić powolny sezonowy wzrost w gwałtowny skok.