Zioła i przyprawyIndieWietnam

Indyjskie rynki przypraw łączy jeden problem: cienkie zapasy przechodzące

Kmin, kolendra, kurkuma, chili, pieprz i kardamon ruszyły każde z innego powodu, ale indyjskie rynki przypraw łączy ten sam cienki zapas przechodzący.

Megan Hidden
Megan HiddenKoordynatorka marketingu
4 sierpnia 20263 min czytania

Sześć największych indyjskich rynków przypraw spędziło drugą połowę lipca, krążąc wokół tego samego faktu strukturalnego: zapas z poprzedniego sezonu jest cienki, zbiory tego sezonu są jeszcze o miesiące odległe, a każdy rynek reaguje na ten niedobór po swojemu.

Kmin rzymski to najczystszy przypadek. Zasiewy w tym sezonie były o niemal 7,3 % niższe od normy, a zapas przechodzący na sezon szacuje się na zaledwie 5,5 lakh worków, o prawie 58 % mniej niż rok wcześniej. Szkody w uprawach u konkurencyjnych dostawców, czyli w Jordanii, Turcji i Syrii, utrzymały światowe ceny kminu wysoko, mimo że Chiny, zwykle duży kupujący, pozostały z boku, dopóki żegluga przez cieśninę Ormuz jest zakłócona. Kmin zwykłej jakości w Delhi zamknął dwutygodnie mocniej, a handlowcy mówią, że prawdziwym testem będzie to, co stanie się z ceną, gdy chiński popyt wróci na rynek, na którym prawie nic nie zostało w rezerwie.

Kolendra opowiedziała podobną historię z pewnym zwrotem: 80–85 % zbiorów z Gudżaratu i Radżastanu już trafiło na rynek, a pozostali posiadacze mogą pozwolić sobie na czekanie na lepszą cenę. Krótki epizod realizacji zysków w połowie okresu mocno ściął rynek terminowy, ale ceny spot wróciły do punktu wyjścia w ciągu 48 godzin, gdy tylko fundamentalne napięcie znów wzięło górę.

Kurkuma dostarczyła najbardziej dramatycznego pojedynczego ruchu tych dwóch tygodni: rekordu w Erode 20 lipca, a następnie systematycznego, wielodniowego oddawania zwyżki, które do końca miesiąca zatarło ją niemal w całości. Korekta nie była sygnałem podażowym, bo stare zapasy w głównych pasach uprawy sięgają ledwie 5 lakh worków wobec rocznej konsumpcji przekraczającej 1,4 crore worków. Rynek po prostu sprawdził, ile handel fizyczny faktycznie zapłaci za rekordową cenę, a potem osiadł niżej.

Czerwone papryczki chili spędziły w Delhi dziesięć sesji z rzędu zamrożone na jednym poziomie cenowym, co jest nietypowo długim patem, aż w dwóch ostatnich dniach okresu w końcu wybiły w górę, bo krajowa produkcja wciąż jest o 25–30 % poniżej normy. Osobny wątek wart uwagi eksporterów: USA nałożyły nowe cła antydumpingowe i wyrównawcze na indyjską oleożywicę z papryki w proszku, czyli pozycję eksportową wartą około 54,6 mln USD rocznie, podczas gdy ogólne wolumeny eksportu chili spadły w pierwszych miesiącach sezonu o 35 % rok do roku.

Pieprz czarny przez większość okresu wyglądał płasko, przyduszony wolumenami importu ze Sri Lanki pokrywającymi dodatkowy popyt, podczas gdy rolnicy w Kerali siedzieli na własnych zapasach. Ten spokój prysł pod koniec okresu: zbiory Wietnamu, który normalnie dostarcza blisko jednej trzeciej światowej produkcji pieprzu, szacuje się w tym roku na zaledwie około 150 000 ton wobec zwykłych 250 000–300 000, a ceny mocno poszły w górę, gdy ten globalny niedobór zaczął przeważać nad srilankijskim nawisem.

Kardamon rozdzielił się wyraźnie na dwie części. Na aukcji w Koczi kardamon zielony zobaczył jednoczesny wzrost dostaw i cen, czyli prawdziwy sygnał popytowy, a nie efekt cienkiego obrotu, podczas gdy kardamon czarny umocnił się z zupełnie innego powodu: powodzi w Asamie, jednym z zaledwie dwóch stanów produkujących, przed nowymi zbiorami oddalonymi jeszcze o mniej więcej miesiąc.

Różne wyzwalacze, ten sam warunek u podstaw: w kminie, kolendrze, kurkumie, chili, pieprzu i kardamonie jest to łańcuch dostaw z bardzo małą poduszką do następnych zbiorów.